Każdy z Nas posiada własną historię. Nie chodzi mi tu tylko o historie w znaczeniu tradycji rodzinnych lub zdarzeń przeszłości, które tak właśnie ukształtowały strukturę Waszych relacji.
Pisząc słowo "historia" raczej chodziło mi o wydarzenia w waszym życiu, które ukształtowały Was. Zmieniły Wasze postrzeganie rzeczywistości, ludzi, zdarzeń.
Teraz rozumiecie o co mi chodzi?
To świetnie!
W moim życiu wydarzyło się proporcjonalnie dużo. Wiem, że wypowiadam się jako siedemnastoletnia (nawet jeszcze nie!) dziewczyna, która nie wie nic o życiu. Zadajecie sobie pewnie automatycznie pytanie: "co ona mogła przeżyć i zobaczyć?"
Otóż takie ocenianie ludzi po tym na jakich się kreują w internecie, jacy chcieliby być i jak chcieliby, żeby ich życie wyglądało - jest błędne. Nikt nie opisuje swojej pełnej historii nigdzie, a jeśli to robi to chwali się tymi pozytywnymi wydarzeniami? Dlaczego tak jest? XXI wiek- rozwój, technologie, wszystko jest takie zadbane, wykończone, idealne dlaczego to MY nie mielibyśmy pokazywać jak świetne życie wiedziemy? Sami wykreowaliśmy w sobie ten popęd do kłamstwa i idealizowania wszystkiego.
Mogę tutaj napisać, że mieszkam za granicą, mam dom wielkości Disneylandu, basen, pokojówkę. A wy albo w to uwierzycie albo nie. Tylko, że to ja będę znała prawdę o tym jak jest naprawdę, nie Wy. CO jest najczęstszymi "chorobami" XXI wieku wymienianymi przez ludzi: kłamstwo i plotkarstwo/ ocenianie ludzi.
Nie macie tak czasami, że idziecie ulicą i widzicie kogoś wyróżniającego się spośród, np: osoba, która ma problemy z trądzikiem lub po prostu ze swoją wagę? Automatycznie ją/jego oceniacie i przyklejacie jej/jemu plakietkę, wcale nie będąc świadomym powodu jego problemu? Chyba każdy miał/ma/będzie miał taką sytuację. To złe, że oceniamy ludzi w taki sposób nie patrząc na siebie. Powinniśmy wszyscy zacząć patrzeć przede wszystkim na siebie. Nie wtrącać się/oceniać kogoś kogo nie znamy, bo tak naprawdę nic nie wskóramy przez takie myślenie/ mówienie o drugiej osobie. To świadczy tylko i wyłącznie o naszym niskim poziomie kultury.
Moja historia jest dosyć skomplikowana i pokręcona. Nie mam zamiaru pisać tutaj co się działo w poszczególnych latach, bo wiele rzeczy wciąż bardzo boli przy samym myśleniu o tym, a co dopiero wystawianiu tego a opinie publiczną. Powiem jednym zdaniem, że jestem w większości zadowolona z faktu jak cała moja przeszłość mnie wykreowała. Tak jak każdy zmieniłabym coś w sobie, to chyba naturalne w naturze człowieka, że widzi swoje wady i czasami je wyolbrzymia, ale tak już jest i raczej tego nie damy rady zmienić.
Przykre, smutne, dołujące wydarzenia z mojego życia ukrywam gdzieś głęboko w moim umyśle, ale podświadomie czerpie z nich siłę, a dlaczego? Skoro wtedy się nie dałam to dlaczego miałabym teraz to zrobić?
Zaś te wesołe wspomnienia wciąż przywołują na moją twarz uśmiech.
Dzisiejszy post jest taki wylewaniem moich żali/ przemyśleń. Niekoniecznie moje poglądy muszą się pokrywać z Waszymi. Jesteśmy ludźmi. Jesteśmy inni. Takich Nas stworzono i to powinniśmy pielęgnować.
Dziękuję.
Przykre, smutne, dołujące wydarzenia z mojego życia ukrywam gdzieś głęboko w moim umyśle, ale podświadomie czerpie z nich siłę, a dlaczego? Skoro wtedy się nie dałam to dlaczego miałabym teraz to zrobić?
Zaś te wesołe wspomnienia wciąż przywołują na moją twarz uśmiech.
Dzisiejszy post jest taki wylewaniem moich żali/ przemyśleń. Niekoniecznie moje poglądy muszą się pokrywać z Waszymi. Jesteśmy ludźmi. Jesteśmy inni. Takich Nas stworzono i to powinniśmy pielęgnować.
Dziękuję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz