Witam serdecznie! Dzisiaj po raz kolejny poruszę "cięższe" tematy.
Dlaczego?
W moim życiu też ostatnio nie układa się tak jak bym tego chciała. Ciągle pojawiają się jakieś przeszkody i mimo, że za każdym razem staram się znaleźć inną drogę, albo po prostu odnaleźć coś pozytywnego w każdej sytuacji, Tak teraz po prostu nie daję rady.
Wiecie może jak to jest wciąż ukrywać coś w worku, aby nikt tego nie zobaczył? W końcu worek jest tak pełny, że materiał nie wytrzymuje i pęka. Wszystko wylatuje, a każdy dowiaduje się o tym co znajdowało się w sekretnym worku tajemnic. Macie przyjaciół, myślicie, o świetnie wygadam się im, ale hej! Oni nie zrozumieją tego, oni tego nie przezywają! Dlatego blokujecie się na ludzi, udajecie, że wszystko jest pięknie, a tak naprawdę macie ochotę zostać cały dzień, tydzień, miesiąc w łóżku. Zakopać się ze swoją ulubioną herbatą/kawą, pod ciepłym kocem lub kołdrą. Nie odpisywać nikomu Odłączyć się od istniejącego i wciąż otaczającego Cię świata. Jednak to nie możliwe, dlaczego? Nie rzucisz szkoły, nie zaprzestaniesz chodzenia do pracy. Nie pogrążysz swojej przyszłości przez jeden z wielu kiepskich okresów w swoim życiu, chociaż masz wielką ochotę wykrzyczeć każdemu co siedzi w Twojej głowie.
Pomijam fakt, że przez ostatnie kilka miesięcy bardzo się zmieniłam. Stałam się bardziej optymistyczną osobą,trochę ironiczną, ale strasznie cieszę się, że zaczęłam zauważać o wiele więcej pozytywów niż wcześniej. Teraz jednak przybliżyłam się do tej poprzedniej mnie- pesymistycznej osoby, która za bardzo starała się pomóc wszystkim.
Za każdym razem zapominam o sobie, o moich problemach staram się pomagać każdemu w moim życiu, ale hej! Osobo, która znaczysz coś więcej dla mnie... kiedy to ty zapytasz co się dzieje w moim życiu, kiedy siedzę samotnie i słucham muzyki, kiedy nie ma Ciebie, tam gdzie powinnaś być- czyli przy mnie? No właśnie, nie ma Cie przy mnie.
Wszyscy udajemy, że nasze życia są świetne, że nasze uśmiechy wcale nie są fałszywe, ale to maski. Wszyscy ludzie noszą maski.
I jak pewien Pan dzisiaj powiedział: "kiedyś było lepiej".
Było, a dlaczego? Bardziej liczyła się rodzina, relacje z bliskimi, a nie kariera.
Czy to z pieniędzmi założymy rodziny? Czy pieniądze urodzą Nam dzieci? Czy z pieniędzmi trafimy do grobu?
Nie. Nie. Nie.
Społeczeństwa świata zostały ogłupione przez amerykańskie życie zwane: "american dream". Super, że świat się rozwija, wchodzą różnorodne technologie ułatwiające życie ludziom, ale hej! Gdzieś tam zapomnieliśmy o istnieniu ludzi, rodzin, bliskich, przyjaciół o istnieniu Nas. Pamiętamy o pieniądzach i jesteśmy co raz bardziej zawistni. Postawiamy sobie nogi, tylko aby komuś poszło gorzej. I wiem, że mój "apel" nie trafi do nikogo, ale warto spróbować.

